Strona Główna

Nasz program

O nas

Forum

Galeria zdjęć

PIONIERZY

Kontakt
Artykuły:
Jan Włodarek
Historia
Sylwetki
Wywiady
Porady
Trening
Dietetyka
Medycyna
Wspomaganie
Sterydy
Ośrodki
RÓŻNE
Statystyka
Odwiedziło nas:
4911174
osób.
Oni są z nami:

Dzisiaj jest niedziela 21 Października 2018.
Imieniny obchodzą: Urszula, Hilary, Celina, Jakub, Janusz"
Problem dojrzałych mężczyzn Aut. Michał Szymański, dr n. med., urolog

LEKARZ RADZI

Zapalenie gruczołu krokowego (prostaty) jest dosyć częstym schorzeniem mężczyzn, najczęściej występującym między 35. a 50. rokiem życia. Stanowi dosyć niejednolitą grupę stanów patologicznych o różnej etiologii i różnych objawach.
Możemy je podzielić pod względem etiologii na zapalenie bakteryjne i niebakteryjne, a pod względem przebiegu na ostre i przewlekłe. Szczególną postacią choroby jest tzw. prostatodynia – bóle stercza pochodzenia niezapalnego.

OBJAWY

Ponad połowa chorych na zapalenie gruczołu krokowego ma zapalenie niebakteryjne o charakterze przewlekłym. Towarzyszą mu niecharakterystyczne objawy. Pacjenci najczęściej zgłaszają dolegliwości bólowe podbrzusza, krocza, odbytu, moszny, ud. Mogą im towarzyszyć dolegliwości mikcyjne w postaci częstomoczu, bolesnych mikcji i osłabionego strumienia moczu. U części pacjentów dochodzi do zaburzeń erekcji i ejakulacji – bolesnego i lub przedwczesnego wytrysku. Może się również pojawić skąpa wydzielina śluzowa z cewki moczowej.

Zapalenie bakteryjne gruczołu krokowego, na które zapada ok. 30% chorych, najczęściej spowodowane jest zakażeniem na drodze wstępującej, z dróg moczowych, lub – zdecydowanie rzadziej – drogą krwiopochodną z odległych ognisk zapalnych. Czynnikiem etiologicznym są bakterie, zazwyczaj Gram-ujemne, z rodzaju Escherichia coli, Proteus, Klebsiella, Enterobacter.

Choroba w swojej ostrej postaci ma nagły początek, charakteryzuje się wysoką gorączką oraz silnymi bólami krocza, podbrzusza, jak również znacznie nasilonymi dolegliwościami mikcyjnymi w postaci częstych, bolesnych parć na mocz z pieczeniem w trakcie mikcji. W badaniu fizykalnym stercz jest powiększony, obrzęknięty, bolesny. Niekiedy obrzęk stercza może prowadzić do całkowitego zatrzymania moczu. Innymi powikłaniami są ropień stercza i zapalenie najądrza.

Postać przewlekła bakteryjnego zapalenia gruczołu krokowego jest niekiedy zejściem i następstwem zapalenia ostrego, jednakże najczęściej dochodzi do niego w wyniku zaburzeń oddawania moczu w postaci przeszkody w cewce moczowej lub urologicznych zabiegów przezcewkowych – zakażony mocz przedostaje się z cewki w głąb kanalików prostaty, powodując jej zapalenie. Objawy są podobne jak przy zapaleniu niebakteryjnym, jednakże częściej dochodzi do epizodów nasilenia dolegliwości. W badaniu prostata jest umiarkowanie tkliwa, rozpulchniona, o nierównej powierzchni ze zwapnieniami i zwłóknieniami. Potwierdzeniem etiologii bakteryjnej jest wyhodowanie drobnoustrojów z wydzieliny stercza.

TERAPIA
Leczenie każdej z opisanych postaci zapalenia gruczołu krokowego jest zadaniem trudnym z uwagi na to, że niewiele chemioterapeutyków dociera do tkanki stercza. W przypadku niebakteryjnego zapalenia ich stosowanie zazwyczaj nie przynosi spodziewanych efektów w postaci ustąpienia dolegliwości. Dodatkowo schorzenie to charakteryzuje się dużą skłonnością do nawrotów.

W przypadku ostrego, bakteryjnego zapalenia prostaty podaje się dożylnie antybiotyki o szerokim spektrum działania w stosunku do pałeczek Gram-ujemnych, a następnie kontynuuje się terapię przez kilka tygodni lekami doustnymi. Leczenie postaci przewlekłej zapalenia bakteryjnego polega na zastosowaniu leku, który wyeliminuje drobnoustroje powodujące zapalenie oraz osiągnie odpowiednio wysokie stężenie w tkance gruczołu. Kurację utrzymuje się co najmniej przez 4–6 tygodni.

Leczenie postaci niebakteryjnej, najczęstszej, opiera się na określonych zaleceniach dietetyczno – higienicznych (unikanie przechłodzenia, alkoholu, ostrych potraw, abstynencja płciowa) oraz stosowanie zabiegów fizykoterapeutycznych (masaż stercza, przegrzewanie stercza) i dodatkowo podawanie niesteroidowych leków przeciwzapalnych, a w przypadku dolegliwości mikcyjnych – antycholinergików i alfa – brokerów.

Aut. Michał Szymański, dr n. med., urolog

JWIP.PL. Dziękujemy Autorowi za udostępnienie tego artykułu.
Ukazał się w kwartalniku „ Zdrowie Pacjenta” nr 3 (50)2017 r. Celem tego periodyku - wydawanego od lipca 2007 r. - jest promowanie zdrowia i informowanie pacjentów o usługach świadczonych przez SPZZLO Warszawa – Żoliborz.
Rej.883/ MEDYCYNA – 63/2018.04.18 /JWIP.PL


„Sistiema” – rosyjska sztuka walki wręcz. Aut. Tomasz Rybarczyk


W 2013 roku do rąk polskiego czytelnika trafiła książka „Wojskowa walka wręcz” Aleksieja Kadocznikowa. Polska edycja i tłumaczenie została przygotowana przez Wydawnictwo JK Sp. z oo.
Publikacja w sposób zwięzły opisuje charakter rosyjskiej wojskowej walki wręcz, jej elementy bazowe oraz podstawowe dla każdej sztuki walki techniki uwalniania z uchwytów, obezwładnienia przeciwnika, wytrącenia z równowagi oraz rozbrajania przeciwnika wyposażonego w nóż lub pistolet.
Interesujące jest, że autor publikacji rozpatruje powyższe techniki w nawiązaniu do biomechaniki ciała oraz mechaniki ciała sztywnego, które posiada stopnie swobody. Osoby znające podstawy fizyki mogą zapoznać się ze wzorami, które opisują poszczególne fazy pozbawiania przeciwnika równowagi. W książce zamieszczono również rysunki i schematy pokazujące kolejne etapy wykonywania technik walki wręcz.

Dla osób znających język rosyjski polecam wydanie oryginalne z 2003 roku
„Специальный армейский рукопашный бой”.
Wydanie to zawiera więcej informacji i szczegółów o rosyjskiej sztuce walki wręcz, a także opisuje metodologię jej nauczania. Dodatkowo rozbudowane są rozdziały traktujące o biomechanice ludzkiego ciała, a także o ergonomii walki ( czyli jak uzyskać maksymalny efekt działania przy minimalnych stratach energii).
Autor opisał również genezę rosyjskiej walki wręcz od czasów, gdy człowiek nauczył się posługiwać narzędziami do współczesności. Oczywiście skupił się na historii armii rosyjskiej, ponieważ z jej doświadczeń bojowych wywodzi się „sistiema”.

Szkoda, że w polskim wydaniu ta część książki została pominięta. Możemy na przykład dowiedzieć się, że cała historia nowoczesnej wojskowej walki wręcz zaczęła się w XVI wieku od wynalezienia bagnetu. W tamtych czasach celność broni palnej nie była zadowalająca i zawsze bitwy kończyły się bezpośrednim starciem.
Żołnierz musiał nauczyć się technik, które pozwalały mu posługiwać się strzelbą z bagnetem. Później wraz z rozwojem broni, umiejętności walki na bagnety zostały zmodyfikowane i przeniesione do walki wręcz.

Ciekawostką jest, że obecnie na każdym kursie „sistiemy” wykorzystuje się do nauki technik samoobrony zwyczajny kij. Dzięki temu adept uczy się szybkości i luźnych szybkich ruchów,
ale geneza tego szkolenia wywodzi się z doświadczeń historycznych, czego nie dowiemy się z wydania polskiego.

Pominięcie aspektu historycznego w wydaniu polskim nie pozwala czytelnikowi poczuć ducha rosyjskiej sztuki walki i całego systemu szkolenia . Niestety polskie wydanie zamyka poznanie tej sztuki walki do niezbędnej analizy i porównań technik, które możemy również znaleźć w systemach walki stosowanych przez elitarne jednostki wojsk i służb specjalnych w wielu państwach.



Czym zatem jest „sistiema”? . Sam autor książki sugeruje, że nie jest to tylko sztuka walki dedykowana dla wojska i policji , ale również do osób cywilnych.
Nie jest to też system walki sportowej. „Sistiema” wg profesora Rosyjskiej Akademii Nauk Przyrodniczych Aleksieja Kadocznikowa – to cały system przetrwania
w warunkach ekstremalnych.
Jest to zupełnie inne podejście do uprawiania sztuk walki niż w tradycyjnych sportach siłowych, gdzie uczy się wyprowadzania siły z odpowiedniego napięcia mięśni.
W „sistiemie” należy pozbyć się tego napięcia, wręcz wyluzować cały organizm oraz wykorzystać mechanikę pracy ciała ( np. zmiana położenia środka ciężkości, odpowiedni obrót ciałem ) i przede wszystkim pracować przy odpowiednim oddechu.
Pojawia się tu pytanie: jakie ekstremalne warunki możemy spotkać w naszym codziennym życiu, w których możemy posłużyć się technikami „sistiemy” ( pomijając oczywiście sytuacje, w których jesteśmy zaatakowani, co jest statystycznie rzadkie, ale możliwe).

Można wymienić całą listę takich wypadków:
- idąc ulicą potykasz się i przewracasz – „sistiema” uczy przewrotów w tył i przód, które nie obciążają kręgosłupa oraz kręgów szyjnych, w czasie treningu rozluźnia się napięcie mięśniowe, tak aby w podobnych sytuacjach nie doszło do zerwania połączeń mięśniowych i urazów kości ( polecam przy bólach kręgosłupa przy siedzącym trybie życia)
- masz kłopoty z oddechem przy szybkim marszu lub biegu –„ sistiema” skupia się na odpowiedniej regulacji oddechu przy wysiłku – jest to podstawowe ćwiczenie w tym systemie walki – zalecam dla osób mających problem z astmą ).
- przechodząc przez ulicę musisz przecisnąć się przez tłum – to jest również podstawowe ćwiczenie „sistiemy” – za pomocą odpowiednich luźnych ruchów ciała możesz swobodnie poruszać się w tłumie.

Natomiast osoby, które interesują się lub chcą zacząć uprawiać sporty walki mogą nauczyć się:
- odpowiedniego zejścia z linii uderzenia i kontrataku
- zwiększenia siły uderzenia – jak uderzyć silniej bez niepotrzebnego napinania
mięśni ( tzw. ergonomia walki)
- tzw. potrójnych uderzeń ( „trojki”) – zestaw trzech różnych uderzeń
lub kopnięć w punkty witalne
- oraz oczywiście całego repertuaru rzutów, dźwigni, uderzeń, kopnięć.

Książkę „ Wojskowa walka wręcz” na pewno można traktować jako podręcznik uczący podstaw rosyjskiej walki wręcz. Jednocześnie ze względu na zawarte w nim informacje z zakresu mechaniki i biomechaniki poszerza wiedzę z zakresu sportów siłowych.
Książkę ta polecam również dla osób uprawiających kulturystykę wg dzisiejszych standardów ( tzn. liczy się tylko masa budowana dodatkowo za pomocą chemii i jak największe napięcie mięśni), którzy nie znają Polskiej Szkoły Kulturystyki stworzonej przez Stanisława Zakrzewskiego ( żył w latach 1907 -1972). Adepci tej szkoły oprócz ćwiczeń zwiększających siłę i masę mięśni rozwijali ogólną sprawność fizyczną pamiętając o zasadzie „ Siła, Sprawność, Piękno”. Wykonując ćwiczenia siłowe np. wyciskanie sztangi lub ćwicząc mięśnie brzucha stosowali odpowiednie oddychanie ( jak ważny jest sposób oddychania w ćwiczeniach siłowych można przeczytać w innych artykułach na tej stronie, tj. JWIP.PL). Podstawą każdej techniki obronnej i atakującej w „sisitiemie” jest także odpowiedni oddech. Kurs „ Sisteimy” zaczyna się od nauki poprawnego oddychania podczas ćwiczeń.

„Sistiema” w Polsce jest obecna od ponad dziesięciu lat. W chwili obecnej zajęcia z tego systemu walki prowadzone są w ramach Pszczyńskiej Akademii Sztuk Waki nazywanej Polską Sztuką Walki ( polscy trenerzy uzyskali akredytację nauki „Sistiemy” od mistrzów rosyjskich).
Początki Akademii sięgają połowy lat 50 XX w. Jej założycielem jest Józef Brudny, który pierwszą praktyczną wiedzę z zakresu sztuk walki czerpał od komandosa z jednostki "Cichociemnych" ( tu należy przypomnieć, że Stanisław Zakrzewski jest autorem pierwszych książek o kulturystyce wydanych w Polsce również w latach 60 XX w. W tym czasie na łamach czasopisma „Sport dla wszystkich” zamieszczał artykuły szkoleniowe z zakresu obronności ).
Należy podkreślić, że Akademia nie zamyka się w swoim szkoleniu w jednym stylu, ale stara się czerpać z najlepszych doświadczeń innych systemów walki. Jednocześnie rezygnuje z przygotowania adeptów do rywalizacji czysto sportowej. Skupia się przede wszystkim na realnej samoobronie. Szkolenia dostosowane są do indywidulnych predyspozycji każdego uczestnika zajęć.
Więcej informacji o tej Akademii można znaleźć na stronie: (www.pasw.waw.pl)

Warto zwrócić uwagę na to, że - Polska Sztuka Walki stworzona przez Józefa Brudnego bazująca na doświadczeniach polskiego komandosa z jednostki „Cichociemnych” i Rosyjska Sztuka Walki przedstawiona przez Aleksieja Kadocznikowa bazująca na doświadczeniach bojowych rosyjskiej armii oraz Polska Szkoła Kulturystki stworzona przez Stanisława Zakrzewskiego odrzucając sztuczne (farmaceutyczne) wspomaganie organizmu przy rozwijaniu siły i ogólnej sprawności fizycznej odpowiadają – każda na swój sposób na hasło „ Siła, Sprawność, Piękno” propagowane przez redaktora Stanisława Zakrzewskiego.
Aut. Tomasz Rybarczyk , Warszawa styczeń 2018.
Rej.882/RÓŻNE -126/2018.01.11/JWIP.PL



KULTURYSTYKA W MOIM ŻYCIU. Autor Paweł Piotrowski


W ramach cyklu: „ PO CO ĆWICZYSZ? JAK KULTURYSTYKA ZMIENIŁA TWOJE ŻYCIE?


POCZĄTKI
Moja przygoda z kulturystyką sięga czasów szkoły podstawowej. Jeden z kolegów posiadał „bezcenny” egzemplarz książki Stanisława Zakrzewskiego „Siła, sprawność, piękno”. Niestety nigdy go nie pożyczał. Były w niej zdjęcia mocno umięśnionych sportowców. Oczywiście postanowiłem również powiększyć rozmiary mięśni, szczególnie duże bicepsy były moim marzeniem – te zdjęcia działały bardzo motywująco. Z zazdrością i podziwem patrzyłem na tych, którzy dysponowali znacząco większymi mięśniami wśród rówieśników. Początki były trudne - w tamtym czasach brakowało mi wiedzy na temat zasad treningu oraz odżywiania. W praktyce ćwiczyłem zupełnie intuicyjnie. W pobliskim lesie był drążek więc na nim można było sporo ćwiczeń wykonać. Z kawałka drewna oraz cementowych odlewów wykonałem atrapę sztangielki. Szybko się rozsypała – zastąpiłem ją kupioną parą 5 kg odważników. Gdy dodałem do tego zestawu 17,5 kg odważnik kulowy kupiony od kolegi mięśnie zaczęły rosnąć jak na drożdżach. Pedantycznie mierzyłem obwody i notowałem postępy. Pierwszy pomiar wykonałem w wieku 13 lat – biceps miał obwód 32 cm przy masie ciała 65 kg. 5 lat później obwód bicepsa osiągnął 36 cm. Po latach ćwiczeń w „szczytowym” okresie jego obwód osiągnął około 40 cm przy masie ciała 78 kg. Oczywiście ktoś może się śmiać z tych „dużych” obwodów ale w sposób naturalny mięśnie niestety? nie rosną w nieskończoność.

NAUKA
W okresie liceum koncentrowałem się na nauce, a w okresie 5 letnich studiów na Politechnice Warszawskiej rozpocząłem treningi w roku 1986 w siłowni „Syrenka” – trenowałem tam w ramach przedmiotu WF, obowiązkowego do 3 roku studiów. Oczywiście gdy przestał być już obowiązkowy trenowałem nadal w „Syrence” odpłatnie. Na pierwszym roku studiów rozpocząłem również intensywne (3 razy w tygodniu) treningi kung fu – styl Ving Tsun. Trenowałem tę sztukę walki przez ponad 10 lat – zostałem nawet instruktorem. Niewątpliwie zyskałem dzięki sztukom walki znacznie większą pewność siebie i opanowanie oraz oczywiście umiejętność walki i samoobrony- na szczęście nigdy nie musiałem z tych umiejętności korzystać.
Po zakończeniu 4 letnich studiów doktoranckich na tej samej uczelni z uwagi na brak czasu musiałem niestety zrezygnować z treningów kung fu. Ograniczyłem się do kulturystyki – zamiast 1 raz w tygodniu zacząłem trenować 2 razy w tygodniu – w ciągu pierwszego roku przybyło mi 4 kg masy mięśniowej, potem zmiany w masie ciała zanikły. Sztukę walki praktykuję symbolicznie nadal - raz w tygodniu ćwiczę krótko techniki ręczne i nożne na worku treningowym. Biegam również dla zdrowia 5 km raz w tygodniu w wolnym tempie – ta forma rekreacji fizycznej zwiększa z kolei wydzielanie endorfin, które wprawiają w dobry nastrój.

MOTYWY
Kulturystykę trenuję od ponad 30 bez żadnych przerw – ktoś zapyta – po co? skoro obwody nie rosną i mięśni już nie przybywa, a drobne urazy szczególnie stawów są coraz częstsze. Powodów jest wiele. Dla lepszego samopoczucia – po prostu sprawia mi to dużą przyjemność (dopamina i serotonina wyzwalane na skutek wysiłku siłowego to przyjemne uczucie). Dla zachowania normalnej proporcjonalnej sylwetki i wielkości mięśni, które zdobyłem ciężką pracą na siłowni (w pasie mam 83 cm w wieku 50 lat) Dla zdrowia - organizm mniej się starzeje – szczerze mówiąc nie wiem jak się nazywa mój lekarz pierwszego kontaktu – oczywiście wszystkie zalecane badania okresowe wykonuję aby kontrolować stan zdrowia. Niewątpliwie trenuję również z przyzwyczajenia – poza tym lubię ogólnie wysiłek fizyczny. Być może jednym z powodów jest również próżność – miło spogląda się na własną wysportowaną sylwetkę – daje to niewątpliwie satysfakcję i zwrotny bodziec do dalszych treningów. Sprawność fizyczna przydaje się również w życiu w wielu sytuacjach - nie trzeba nikogo prosić o pomoc w przypadku konieczności przemieszczenia czegoś ciężkiego. Regularne treningi mają wg mnie również wpływ na efektywną pracę umysłową. A sam regularny trening bardzo skutecznie „wyrabia” wiele pozytywnych cech (systematyczność, wytrwałość w dążeniu do osiągnięcia celu). W trakcie moich różnych badań naukowych niejednokrotnie to właśnie wytrwałość, konsekwencja i upór pozwoliły mi osiągnąć zaplanowane cele.

HOBBY
Kulturystykę mogę śmiało nazwać również moim hobby. Oprócz treningów, zbieram (a przede wszystkim czytam) książki oraz czasopisma fachowe z zakresu kulturystyki - mam w kolekcji ponad 100 polskich i angielskojęzycznych książek oraz ponad 200 czasopism. Efektem ciągłego pogłębiania wiedzy są moje artykuły z zakresu kulturystyki (ponad 130) publikowane w czasopiśmie KiF Sport oraz na portalach jwip.pl oraz special.ops. Wiedzę o kulturystyce staram się propagować również wśród studentów - zawsze chętnie doradzam początkującym, zachęcam do rozpoczęcia treningów.
Mam urządzoną w domu malutką salkę treningową, w której zgromadziłem kolekcję sprzętu kulturystycznego (w tym serię starych odważników kulowych) oraz różnych gadżetów treningowych. W sumie jak obliczyłem mam prawie pół tony żeliwa w sprzęcie do ćwiczeń

DOPING
Jestem zdecydowanym wrogiem dopingu – niestety bardzo rozpowszechnionego w kulturystyce – krytyczny stosunek do tego zjawiska wyraziłem w wielu artykułach o dopingu. Niestety z przykrością odnotowuję bardzo niekorzystne tendencje w kulturystyce - dążenie do maksymalnie dużej masy mięśniowej kosztem estetyki sylwetki (brak proporcji, wydęte brzuchu z powodu przerostu organów wewnętrznych), a przed wszystkim zdrowia. Znam przypadki przedwczesnej śmierci z powodu stosowania środków dopingujących osób znanych mi osobiście z siłowni. Masowe stosowanie oprócz sterydów anabolicznych również hormonu wzrostu oraz szalenie niebezpiecznej insuliny sprawia, że bycie zawodnikiem to „igranie” ze śmiercią. W ostatnich latach powstała moda na uprawianie kulturystyki i innych form rekreacji poprawiających sylwetkę – niestety w wielu przypadkach również preferowana jest „droga na skróty” czyli wspomaganie się środkami dopingującymi. Rodzi się pytanie - czy satysfakcja z powiększonych tymczasowo mięśni (one bardzo szybko zmaleją po odstawieniu dopingu) jest taka sama jak mięśnie uzyskane wytrwałą, żmudną i wieloletnią pracą? Istnieją groźne patologie polegające na wstrzykiwaniu sobie oleju w celu powiększenia mięśni jak również patologie śmieszne polegające na umieszczaniu implantów zamiast mięśni np. atrapy mięśni piersiowych, mięśni pośladków lub mięśni łydek.

ZACHĘTA
Podsumowując – na pewno kulturystyka „weszła z butami” w moje życie tak mniej więcej 30 lat temu i mam nadzieję, że „nie wyjdzie” do późnej starości czego szczerze życzę każdemu kto przeczytał niniejszy tekst. Jeśli ktoś wytrwa pierwszych kilka lat treningów na siłowni to zapewne wpadnie w nałóg, z którym trudno (na szczęście) się rozstać. Do dzieła!

Autor Paweł Piotrowski, czerwiec 2017 r.

JWIP.PL Autor jest pracownikiem naukowym na Wydziale Elektrycznym Politechniki Warszawskiej. Jest specjalistą od prognozowania oraz zastosowania metod sztucznej inteligencji w elektroenergetyce. Jest autorem wielu monografii, podręczników akademickich oraz ponad 70 artykułów naukowych. Do tej pory był promotorem ponad 150 prac dyplomowych magisterskich oraz inżynierskich.
Trenuje rekreacyjnie kulturystykę od ponad 30 lat, biega rekreacyjnie dla poprawy kondycji. Autor ponad 140 artykułów z zakresu kulturystyki.

Rej.876./TRENING - 93 /2017.06.02/JWIP.PL




Zaburzenia równowagi kwasowo-zasadowej w świetle obecnej wiedzy

(Piotr Sławuta, Wrocław, maj 2017r., fot. Jan Włodarek)

Czasopisma sportowe (w tym kulturystyczne) i reklamy telewizyjne dość często straszą nas zakwaszeniem organizmu i jego tragicznymi skutkami. Ponieważ zawodowo zajmuję się zagadnieniami równowagi kwasowo-zasadowej (RKZ) i jej zaburzeniami Pan Jan Włodarek poprosił mnie o wyjaśnienie tej kwestii na JWIP.PL.
Spróbuję więc krótko i w miarę przejrzyście zmierzyć się z tymi głoszonymi strachami i wyjaśnić, uwzględniając fakt , że nie można rozmawiać o RKZ bez przygotowania podstawy, czyli gruntu do ewentualnej dyskusji.
Zacznijmy więc, od początku:

1. Czy rzeczywiście zakwaszenie organizmu jest groźne?

Z całą pewnością tak, ponieważ wszystkie reakcje biochemiczne w organizmie, również te na poziomie komórkowym, czyli: rozpuszczanie tlenu we krwi, działanie enzymów trawiennych hormonów i witamin, detoksykacja, a zwłaszcza oddychanie komórkowe wymagają stałego środowiska, czyli tak zwanego obojętnego pH, które wynosi około 7,45. W przypadku, gdy to środowisko przesuwa się w kierunku kwaśnym lub zasadowym organizm powoli ,,wyłącza’’ reakcje biochemiczne, zaczynając oczywiście od tych mniej istotnych, na końcu upośledzeniu ulega oddychanie komórkowe, co oznacza śmierć komórki, a w skali makro śmierć organizmu. Głównym źródłem nieporozumień jest bezmyślne powtarzanie.

2.Czy rodzaj diety i aktywność fizyczna wpływają na zakwaszenie organizmu i są w stanie wywołać zaburzenia RKZ o charakterze systemowym ?
Z całą pewnością nie. Głównym źródłem nieporozumień jest bezmyślne powtarzanie cytatu z jedynego powszechnie znanego podręcznika dotyczącego RKZ ,, Głównym źródłem jonów H+ (czyli kwasu) w naszym ustroju są produkty przemian związków zawierających siarkę i fosfor. Utlenianie ich prowadzi do powstawania kwasu siarkowego i fosforowego…. Katabolizm białkowy będący głównym źródłem siarki nie zawsze jest podstawową przyczyną zakwaszania ustroju. Może nią być również kwas mlekowy, beta-hydroksy-masłowy lub acetooctowy, powstający w warunkach niecałkowitego spalania się węglowodanów lub tłuszczów.’’ Ciekawe, że następne zdanie tego autora brzmi :,, Pomimo zakwaszenia ustroju w warunkach fizjologicznych pH płynów ustrojowych zmienia się tylko w wąskich granicach…’’. I dalej: ,, wobec nieustannie zachodzącego wytwarzania jonów wodorowych, które występuje nawet w diecie bezbiałkowej i bezfosforanowej …’’ Innymi słowy autor podaje, że spożywanie białek i wysiłek fizyczny powoduje zakwaszenie ustroju, tylko nie wie dlaczego organizm jednak się nie zakwasza i jest w stanie funkcjonować, tajemnicą jest również to dlaczego mimo braku białka i fosforu (przypominam, że wyżej te dwa związki były podane jako główne źródło kwasu). Powtarzają to wszyscy gazetowi ,,naukowcy’’, a za nimi instruktorzy w siłowni wyjaśniając po swojemu tę cudowną właściwość organizmu, który zakwaszając się jednak się nie zakwasza. Ciekawe, że w ten sposób nie wypowiadają się lekarze i biochemicy, wiedząc, że wiedza ta ma z górą 60 lat. Oczywiście w artykułach medycznych takie bzdury się już nie pojawiają.

3. Dlaczego zatem rodzaj diety i aktywność fizyczna nie wpływają na zakwaszenie organizmu i nie wywołują zaburzeń RKZ ?
Aby to wyjaśnić musze zabrać czytelników na maleńką wycieczkę w świat biochemii i chemii klinicznej. Opisując równowagę kwasowo-zasadową (RKZ) organizmów żywych korzysta się z teorii Brönsteda, w myśl której kwasem jest substancja, która oddaje jony H+, czyli jest dostawcą protonów, natomiast zasada przyłącza jony H+, czyli jest ich biorcą. W praktyce przyjmuje się wyrażanie koncentracji jonów H+ ujemnym logarytmem ich stężenia, oznaczanego symbolem pH. W roztworze obojętnym stężenie jonów wodorowych jest równe 7, pH mniejsze niż 7 oznacza roztwory kwaśne, a większe niż 7 zasadowe. W utrzymaniu stałego pH w organizmie biorą udział układy buforowe krwi i tkanek, które charakteryzują się tym, że dodanie do nich kwasu lub zasady tylko w niewielkim stopniu zmienia ich pH, czyli mają zdolność zarówno do wiązania jak i oddawania jonów wodorowych. Taki warunek spełniają roztwory, które zawierają słaby kwas i jego anion lub słabą zasadę i jej kation. W organizmach ssaków są cztery zasadnicze układy buforowe: kwas węglowy –wodorowęglany, fosforan jednozasadowy-fosforan dwuzasadowy, oraz bufory białczanowy i hemoglobinianowy. Podstawowym układem determinującym pH osocza jest układ kwasu węglowego i wodorowęglanów, co wynika z łatwości w usuwaniu przez płuca CO2 - produktu odwodnienia kwasu węglowego. Z tego powodu zaburzenia w funkcjonowaniu tego bufora i jego składowych są przyczyną zaburzeń RKZ o charakterze systemowym – kwasic i zasadowic. Pozostałe bufory, zwłaszcza białczanowy i fosforanowy, mają znaczenie głównie wewnątrzkomórkowe.

Klasycznie RKZ opisuje się równaniem Hendersona-Hasselbacha (HH), gdzie pH krwi jest wypadkową składowej metabolicznej wyrażonej przez stężenie wodorowęglanów (HCO3-) i oddechowej czyli prężności/ciśnienia cząstkowego dwutlenku węgla (pCO2), będącego bezwodnikiem kwasu węglowego:

pH = [ HCO3¯ ]
pCO2x 0,226

Zmiany pH krwi wywołane pierwotnym zwiększeniem lub zmniejszeniem pCO2 nazywamy odpowiednio kwasicami lub zasadowicami oddechowymi. Ustrój, w przypadku kwasicy oddechowej, dążąc do normalizacji pH stymuluje nerki do syntezy i wychwytu z moczu HCO3-, co zwiększa stężenie tych jonów w surowicy krwi. W przypadku wyrównywania zasadowicy oddechowej nerki zwiększają wydalanie HCO3- Kwasica lub zasadowica metaboliczna charakteryzuje się pierwotnym spadkiem lub wzrostem stężenia HCO3- we krwi.
Oprócz równania HH, RKZ organizmu opisuje również, uznawany za bardziej nowoczesny: model Stewarta, który zakłada, że głównym źródłem jonów H+, czyli kwasu w organizmie ssaka jest woda, czyli, w praktyce jest ono nieograniczone, gdyż woda dysocjuje w sposób ciągły. Według tej teorii role buforów pełnią białka osocza krwi (głównie albuminy) i fosforany. Chyba nie ma tu sensu rozważać, który z modeli opisujących RKZ jest bardziej precyzyjny, ważne, że niezależnie, którą regulację RKZ uważamy za właściwą, gdyż wnioski nasuwają się same.

1. Jeśli przyjmiemy model klasyczny to: jeśli organizm ma zdrowe płuca i nerki to nie może dojść do jego zakwaszania, ponieważ wyłącznie te narządy odpowiadają za regulacje RKZ- płuca wydychają kwas, nerki produkują zasady
2. Według modelu Stewarta białka i fosforany są wręcz idealnymi substancjami wyrównującymi zaburzenia RKZ
3. Diagnostyka zaburzeń RKZ może opierać się tylko na badaniu pH krwi tętniczej i oznaczaniu w niej stężenia HCO3 i pCO2, według modelu klasycznego lub oznaczeniu w krwi żylnej Na, Cl, albumin i P według modelu Stewarta.
4. Niezależnie od przyjętego modelu kwas mlekowy pojawiający się w mięśniach nie ma absolutnie żadnego znaczenia.

Zatem, powyższe wynika z aktualnej wiedzy naukowej na temat RKZ i jej zaburzeń i za to biorę pełną odpowiedzialność, natomiast to czy w świetle przedstawionych faktów sensowne jest przyjmowanie cudownych suplementów pozostawiam szanownym Czytelnikom.
Autor: dr hab. Piotr Sławuta. Wrocław, maj 2017 r.

JWIP.PL. Piotr Sławuta jest pracownikiem naukowym Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu i lekarzem weterynarii, specjalistą chorób psów i kotów. Prowadzi zajęcia z chorób wewnętrznych zwierząt oraz zajęcia praktyczne. Jest ponadto wykładowcą m.in. w zakresie zagadnień związanych z zaburzeniami gospodarkami wodno elektrolitowej i równowagi kwasowo - zasadowej na studiach podyplomowych. Jest autorem kilkudziesięciu publikacji naukowych.
Od kilkunastu lat rekreacyjnie uprawia sporty siłowe, walki i regularnie biega.

Rej.875./ MEDYCYNA -63/2017.05.30/JWIP.PL




Prośba do rejestrujących się na naszym forum


PROSIMY NIE WCHODŹCIE NA NASZE FORUM, JEŚLI NIE MACIE NIC DO NAPISANIA. FORUM JEST PRZYJAZNYM MIEJSCEM WYMIANY POGLĄDÓW, INFORMACJI, SPOSTRZEŻEŃ, UWAG, PROPOZYCJI ITD. DOTYCZĄCYCH PRZEDE WSZYSTKIM ĆWICZEŃ SIŁOWYCH.

NIE TOLERUJEMY TZW. OGLĄDACZY, KTÓRZY NIE MAJĄ ZAMIARU PRZYJĄĆ TEGO DO WIADOMOŚCI.

ZAKŁADAMY, ŻE OSOBY ZAMIERZAJĄCE SIĘ REJESTROWAĆ NA FORUM UWZGLĘDNIĄ TEN APEL.
JWIP.PL


Pionierzy tworzyli historię

Na zdjęciu: Mieczysław Krydziński, 1965 rok, z arch J.W.)

Tworzyli i realizowali. Jeden z nich kol. Jan Włodarek swoim artykułem pt. „Powracają pionierzy naszej kulturystyki”, zainaugurował cykl „Uchronić przyszłość dla przeszłości”.
Trzeba jednak wykonać ciężką pracę, aby do tego doprowadzić. Właśnie o tym, i w jaki sposób i zakresie ją wykonać, przeczytacie w naszym dziale: „PIONIERZY”.

Przeczytajmy artykuły: "Powracają pionierzy naszej kulturystyki", "Stanisław Wielgus - rozpoczął od tańca", "Pamięć o Pionierach Kulturystyki", "Stanisław Wielgus pomaga chorym". "Niesamowity wyczyn Daniela Pasternaka. 140 kg na 75 urodziny!", "60 - te urodziny Sławomira Filipowicza", "Przybył do nas Maciej Szymański", "Stanisław Ptaszyński wybrał się do Warszawy", "Dr Waldemar Wojciech Bednarski nie rdzewieje" , "Pożegnanie Andrzeja Laskowskiego", "Zbigniew Małachowski: człowiek z pasją", O Witoldzie Majchrzaku: "Jego życiorys to gotowy scenariusz filmowy", "Witold Majchrzak sześćdziesiąt lat na sportowej arenie","Pozegnaliśmy Mariana Rossę", itp.

Zapraszam, 28 października 2009 r.

Ostatnia aktualizacja 11 lutego 2015, godz. 11:33


Nie należy rozpoczynać treningu siłowego pod wpływem środków dopingujących i odurzających. Przed wykonywaniem opisanych tutaj metod treningowych i ćwiczeń należy się skonsultować z lekarzem. Autorzy i właściciel strony JWIP.PL nie ponoszą jakiejkolwiek odpowiedzialności za skutki działań wynikających bezpośrednio lub pośrednio z wykorzystania informacji zawartych na tej stronie.
Ostatnie Artykuły
Sałata wskazana w...
O zmarłych pionie...
Zmarł Jerzy Pacho...
Rewelacyjne ćwic...
Spotkanie z ambas...
Flesz
Trening - pracą użyteczną
Trening - pracą użyteczną
SYLWETKI
Na forum
Tylko aktywnych zapraszamy na forum
oraz
do Pionierów



















































Jeżeli na tej stronie widzisz błąd, napisz do nas.

Jan Włodarek | Historia | Sylwetki | Wywiady | Porady | Trening | Dietetyka | Medycyna | Wspomaganie | Sterydy | Ośrodki | RÓŻNE